materiał panorama.media.pl

Schody zaczęły się wiosną ubiegłego roku. Wtedy wieloletnia sekretarz gminy Lipno Anna Drost dostała pierwszą naganę, jak tłumaczono później – za to, że nie dopilnowała wszystkich procedur związanych z „wiatrakowym” referendum. Na początku 2012 r. wójt Lipna wręczył jej wypowiedzenie. Anna Drost oddała sprawę do sądu pracy, który stwierdził, że wypunktowane w wypowiedzeniu uchybienia nie stanowiły podstawy do zwolnienia. 6 lipca 2012 r. wróciła na swoje stanowisko.

Co było zarzewiem konfliktu?

Na początku roku swoją decyzję o zwolnieniu pani sekretarz wójt motywował w rozmowie z mediami tym, że stracił do niej zaufanie. Podkreślał, że chodzi o wypowiedź Anny Drost dla Panoramy Leszczyńskiej. W październiku 2011 r. na naszych łamach zacytowaliśmy oświadczenie pani sekretarz i jej męża. Rzecz miała związek ze skargą na działalność dyrektorki miejscowej podstawówki Ewy Rosolskiej, której zarzucono nierówne traktowanie uczniów. Rozpatrywano ją podczas posiedzenia komisji rewizyjnej rady gminy, a uprzywilejowanym miał być syn państwa Drostów.

– Wyrażamy swoje oburzenie i rozgoryczenie, że nasz syn jest wykorzystywany przez panów wójtów do wykazania, jak dyrektor Rosolska źle wykonuje swoją pracę, a „dziecko osób zamożnych i na stanowisku” traktuje w sposób nadzwyczajny, odmienny od innych dzieci – napisali w swym piśmie Anna i Zdzisław Drostowie, dodając, że mimo iż u ich syna zdiagnozowano ADHD, nie był faworyzowany przez nauczycieli.

Ta wypowiedź miała się stać zarzewiem konfliktu. Jednak w wypowiedzeniu, jakie otrzymała pani sekretarz, nie pojawiło się odwołanie do medialnej wypowiedzi. Annie Drost wypunktowano uchybienia z zakresu prawa pracy, m. in. niedokonanie oceny pracy osób zatrudnionych w urzędzie.

Odeszła i wróciła

Pani sekretarz z urzędem w Lipnie związana jest od 1977 r. Koordynowała jego pracą za czasów wójta Juliana Pazoły i później – Janusza Chodorowskiego. Przyznaje, że od jesieni 2010 r. miała szczególnie dużo obowiązków.

– Najpierw trzeba było przygotować wybory samorządowe, później referendum w sprawie siłowni wiatrowych, był też spis rolny – wymienia Anna Drost. – Pewne rzeczy mogły mi umknąć, z czymś mogłam się nie wyrobić, ale nigdy nie działałam świadomie na niekorzyść gminy.

Z czasem – jak przyznaje – zaczęto ograniczać jej kompetencje, przez jej ręce nie mogła już np. przechodzić korespondencja, która docierała do urzędu bądź też z niego wychodziła. 30 czerwca ubiegłego roku dostała kolejną naganę, tym razem za to, że nakłaniała pracownika urzędu do nieodbierania telefonów od wójta.

– Ten pracownik był wtedy na początku swojego urlopu, nie dostał zaleceń, że ma czuwać w gotowości, nie miał też służbowego telefonu. Cały czas proszono go jednak, by zrobił to czy tamto. Gdy przyszedł się poskarżyć, powiedziałam mu, że pracodawca nie ma prawa zlecać mu pracy podczas urlopu. Nie ma też prawa dzwonić na jego prywatną komórkę, jeśli nie zaistniała jakaś nadzwyczajna sytuacja –przyznaje Anna Drost.

Pół roku spędziła na zwolnieniu lekarskim. W międzyczasie w gminie przetoczyła się dyskusja w sprawie dyrektorki szkoły podstawowej, w której pojawiało się nazwisko syna Anny Drost. Gdy 2 stycznia 2012 r. pani sekretarz wróciła do pracy, wójt wręczył jej wypowiedzenie. Zwolnił ją jednocześnie z obowiązku świadczenia pracy w okresie 3-miesięcznego wypowiedzenia. Pytany przez dziennikarzy, czy zamierza zatrudnić kogoś innego na stanowisko sekretarza, odpowiadał, że jeszcze nie podjął decyzji w tej sprawie. Gminą zarządzał wspólnie ze swoim zastępcą.

Na początku lutego sprawy znów się skomplikowały. Wójt oraz jego zastępca trafili na dwa miesiące do aresztu (dziś w sądzie jest akt oskarżenia zarzucający im m. in. korupcję oraz stalking). Przez kilka tygodni nie miał kto rządzić gminą. Sytuacja uspokoiła się nieco dopiero w momencie, gdy na wniosek wojewody a decyzją premiera pełniącym obowiązki wójta został Jacek Karmiński (w sprawowaniu tej funkcji miał też przerwę, bowiem gdy wójtowie wyszli z aresztu, musiał zakończyć urzędowanie; prokuratura podjęła jednak decyzję, że wybrany w 2010 r. szef gminy nie może rządzić samorządem; dopiero zmiana prawa umożliwiła Jackowi Karmińskiemu  powrót na stanowisko pełniącego obowiązki wójta, które piastuje do dziś).

Jacek Karmiński poprosił Annę Drost, by do końca wypowiedzenia pojawiała się w pracy. Sytuacja była bowiem nadzwyczajna. W związku nieobecnością w pracy wójtów spowodowaną aresztowaniem, a później zakazem pełnienia funkcji nazbierało się sporo spraw do załatwienia. Pani sekretarz wykonywała swoje obowiązki do 30 kwietnia, kiedy to zakończył się czas jej wypowiedzenia.

Nie tylko ona wygrała

4 lipca odbyła się pierwsza i jedyna rozprawa w sądzie pracy, który stwierdził, że Anna Drost została nieprawnie zwolniona. Choć sytuacja w gminie wciąż jest napięta, pani sekretarz przyznaje, że z ochotą wróciła do pracy. Od decyzji sądu mógłby odwołać się wójt, ale ten decyzją prokuratury nie może rządzić gminą, a więc i podejmować tego typu decyzji. Z kolei pełniący obowiązki wójta Jacek Karmiński mówi, że nie będzie polemizował z wyrokiem sądu, a kompetencje Anny Drost ocenia bardzo wysoko.

W związku z wypowiedzią dla Panoramy Leszczyńskiej wybrany w wyborach 2010 r. wójt wytoczył pani sekretarz proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych. Kolejna rozprawa odbędzie się po wakacjach. Dodajmy, że Anna Drost nie jest jedyną osobą, która otrzymała wypowiedzenie od zawieszonego przez prokuraturę w obowiązkach wójta. I nie jedyną, która wygrała proces w sądzie pracy.

ANNA MAĆKOWIAK

 

O Autorze

Andrzej Nowak - autor bloga, mieszkaniec Wilkowic. Interesują mnie wydarzenia kulturalne i polityczne na terenie gminy Lipno, w której mieszkam. Przedstawiam własne przemyślenia.

Podobne Posty

Jedna odpowiedź

  1. aTomek

    I dobrze że Pani Sekretarz wróciła do pracy. Tylko szkoda że musiał to zrobić Sąd Pracy , który po raz kolejny udowodnił że OSKARŻONY to przypadkowy gość który na niczym się nie zna!!!!

    Ferdyk kiedy złożycie mandaty jak obiecaliście??

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: